Julian przechylił głowę w jej stronę, a wyraz jego twarzy pozostał obojętny na jej gniewne spojrzenie. — Jestem tu, żeby cię odebrać. A jak myślisz?
Uniósł brew, tłumacząc jej to tak, jakby rozmawiał z trzylatką. — Myślisz, że byłem tu przypadkiem i nagle postanowiłem odwiedzić rodzinę Ashfordów, żeby pobawić się w twojego kierowcę?
Mimo jego chłodnych słów Celia pozostała niewzruszona. Analizował
















