W zastępstwie siostry

W zastępstwie siostry

Autor: Clementine Hughes

Rozdział 4 Pocałunek za każdym razem
Autor: Clementine Hughes
5 cze 2026
Czarny samochód zatrzymał się przed posiadłością Ashfordów. Celia zamierzała właśnie odpiąć pas, gdy mężczyzna nagle się pochylił. Zanim zdążyła zareagować, jego smukłe i piękne palce lekko nacisnęły na ciemną klamrę pasa bezpieczeństwa. Pas natychmiast zwolnił się z cichym kliknięciem. Jego twarz, przystojna i fascynująca, znalazła się blisko niej. Gdy tak patrzyli na siebie, umysł Celii, zazwyczaj opanowany i spokojny niczym tafla wody, mimowolnie zadrżał. Jej policzki spłonęły rumieńcem, gdy patrzyła na jego twarz, a w jej szklistych oczach pojawił się ślad zmieszania. Twarz tego mężczyzny była dość ładna, by przyciągnąć każdą kobietę, jakiej by zapragnął. Niezależnie od wieku, była pewna na sto procent, że każda padłaby ofiarą jego uroku. Jednak gdy tylko Celia przypomniała sobie, co zrobił wczoraj, jej spojrzenie wróciło do normy. Był nikim innym jak bogatym i wstrętnym dzieciakiem, który pożądał swojej bratowej, niczym rozpieszczone dziecko pragnące tego, czego nie może dostać. Podniosła głowę i poprawiła okulary. Jej twarz nie zdradzała żadnych emocji, gdy powiedziała: — Wysiadam. Interesujące. Julian zmrużył oczy, a w jego głębokich, czarnych źrenicach pojawił się błysk gniewu. Celia była w pełni świadoma tej zmiany i próbowała jak najszybciej wydostać się z samochodu. Miała już otworzyć drzwi i wyskoczyć, gdy czyjaś dłoń chwyciła ją za ramię i przytrzymała. Mężczyzna był silny, oparł swoje długie ramiona wokół niej. Z perspektywy kogoś z zewnątrz wyglądało to niemal tak, jakby trzymał ją w objęciach. Przez okulary spojrzał prosto w jej oczy, czyste jak woda, i powiedział z rozmysłem: — Przywiozłem cię do domu. Czy nie zasługuję na „dziękuję”? Celia spuściła głowę. Wzdrygając się lekko, wyszeptała: — Dziękuję. Jeśli ludzie z rodziny Ashfordów zobaczą ją w takim stanie, zazwyczaj nie dadzą jej spokoju. Miała nadzieję, że „Nolan” poczuje to samo i po prostu się wycofa. W końcu miała być związana z Julianem, a nie z jego kuzynem. Nadal musiała zachować twarz przed mężem, chcąc nie chcąc! Nolan mógł iść do diabła! Ale nie mógł ciągnąć jej za sobą! Czy on nie znał normalnej etykiety? Julian spojrzał na jej mocno zaciśnięte, różowe usta, a jego wzrok pociemniał. Powiedział cicho: — Wygląda na to, że twoja wdzięczność jest nieszczera. Chyba muszę sam odebrać to „dziękuję”. Choć jej twarz była nierówna i usiana krostkami, było coś w jej ustach, co go przyciągało. Z tą myślą pochylił się i pocałował ją w usta. Całując ją, pomyślał: Jest moją prawowitą żoną. Dlaczego miałbym ukrywać pragnienie pocałowania jej? Celia nie mogła nawet pojąć, co się dzieje. Minutę temu była bliska urwania mu głowy, a teraz czuła lodowatą powierzchnię napierającą na jej usta. Wpatrywała się w powiększoną twarz przed sobą, a jej oczy rozszerzyły się z przerażenia. Gwałtownie zadrżała i wyciągnęła rękę, by go odepchnąć, tylko po to, by odkryć, że jej dłonie zostały mocno uwięzione. Julian był bardzo zadowolony z jej reakcji. Wyciągnął rękę i zdjął jej okulary, odsłaniając jasne i promienne oczy. Bez okularów była znacznie przyjemniejsza dla oka. Twarz Celii poczerwieniała z gniewu, czuła, jak jej dłonie zaciskają się w pięści. Nadal nie rezygnowała z szamotaniny. Ten człowiek był zbyt bezczelny, by ważyć się traktować ją w ten sposób pod drzwiami jej rodzinnego domu! Czy on nie miał wstydu? Była jego bratową! Czy nie było mu szkoda przynajmniej własnego kuzyna? Kiedy pocałunek dobiegł końca, niechętnie oderwał się od jej warg. Wciąż chciał więcej. „To było świetne, muszę spróbować tego ponownie, gdy tylko nadarzy się okazja” – pomyślał. Gdy odzyskał panowanie nad sobą, powiedział władczym głosem: — Nie noś więcej okularów. W przeciwnym razie będę cię całował za każdym razem, gdy cię zobaczę. Celowo obniżył głos, by nadać swoim słowom wagę. Jego oczy bez skrupułów lustrowały całe jej ciało. Przypominał jakąś drapieżną bestię zaznaczającą swoje terytorium i oceniającą ofiarę. — Co ty... — Zanim Celia zdążyła go zaatakować słownie, kobiecy głos przerwał ciszę panującą w samochodzie. — Celia? Celia usłyszała ten głos i odwróciła głowę w stronę półotwartego okna samochodu. Jedno spojrzenie wystarczyło, by zaparło jej dech. Oczy Heleny rozszerzyły się z szoku, była na zmianę zaskoczona i wściekła. — Co ty tu robisz?! Celia mocno zacisnęła dłonie, a w jej oczach pojawił się błysk niepokoju. Z wszystkich osób, które mogły ją zobaczyć, musiała to być jej matka! W pierwszym dniu małżeństwa obcy mężczyzna całował ją przed jej domem... Trudno było się z tego wytłumaczyć. Mimo tego, co się działo, Helena musiała zachować godność. Rozejrzała się czujnie. Upewniwszy się, że nikt nie widział tej sceny, spojrzała surowo na Celię. — Wychodź. Wiedząc, że nie ma innego wyjścia, Celia wysiadła z auta. Choć jej twarz wydawała się beznamiętna, jej usta pozostały spuchnięte jako pamiątka ich ostatniej aktywności. Policzki również wciąż płonęły czerwienią. Gdy tylko wysiadła, Helena nie tracąc czasu, wciągnęła ją bezpośrednio do willi. Niespodziewanie Julian wystawił głowę przez okno samochodu i bezwstydnie potarł palcami wargi, mówiąc swobodnie: — Moja najdroższa bratowo, wracaj szybko. Będę na ciebie czekał w aucie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Pocałunek za każdym razem – W zastępstwie siostry | Czytaj powieści online na beletrystyka