Sposób, w jaki Celia podawała mu leki, był bardzo delikatny. Tak delikatny, że poczuł się tym nieco poruszony.
Potem jedna rzecz doprowadziła do drugiej i po prostu chciał jej dotknąć, poczuć ją.
W końcu była jego żoną, czyż nie? Wszystko, co robili, było całkowicie naturalne.
Kąciki jego ust uniosły się, gdy pochylał się coraz niżej i mocniej. Z cichym mruknięciem, muskając wargami jej usta, czuł
















