W zastępstwie siostry

W zastępstwie siostry

Autor: Clementine Hughes

Rozdział 6 Zabierz mnie stąd, szybko!
Autor: Clementine Hughes
5 cze 2026
Celia spojrzała Helenie prosto w oczy. Jej głos sprawił, że każdego mogłyby przejść dreszcze. „Przeprosić? Za co dokładnie miałabym przepraszać?” W pamięci Heleny ta jej córka była naprawdę mądrym i pięknym dzieckiem. Jednak im stawała się starsza, tym bardziej robiła się brzydka i głupia. Ale to był pierwszy raz, kiedy zobaczyła w oczach Celii taką ostrość; ta nagła zmiana usposobienia zupełnie ją zaskoczyła. „Portio”. Helena przełknęła ślinę i odwróciła się, by szepnąć do pasierbicy: „Zapomnijmy o dzisiejszym dniu, dobrze? Jeśli nadarzy się jakaś okazja, a ona będzie wściekła, obawiam się, że...” Choć Portia była niechętna, nie miała innego wyjścia, jak tylko odpuścić. Gdyby Celia naprawdę oszalała i zrobiła coś głupiego, co w efekcie rozwścieczyłoby rodzinę Sterlingów, wszyscy znaleźliby się w niebezpieczeństwie. Portia zaledwie dzień wcześniej uniknęła marnego losu u boku kaleki i z pewnością nie zamierzała wystawiać szczęścia na próbę po raz drugi. Gdyby Sterlingowie naprawdę się rozgniewali, jak u licha mogliby utrzymać luksusowe życie w tym wielkim domu? Widząc, że jej matka i przyrodnia siostra zamilkły z osłupienia, Celia odwróciła się, by wejść na górę do swojego pokoju i zacząć pakować rzeczy. Mieszkała w posiadłości Ashfordów od ponad dwudziestu lat, a jednak patrząc na niewielką ilość ubrań i przedmiotów w swojej szafie, zawsze czuła się tutaj jak gość. W końcu jej matka nie poświęcała wolnego czasu ze swojego napiętego grafiku na nic innego niż dogadzanie pasierbicy, nie zawracając sobie głowy troską o własną córkę. Patrząc na swoje ubrania, Celia nawet nie pamiętała, ile razy zdążyła je już założyć. Kiedy zeszła na dół z walizką, hol był już pusty. Heleny nie było, by ją pożegnać. Musiała mieć jej już serdecznie dość. Ale Celii to nie obchodziło. Im szybciej opuści ten dom, tym lepiej. Jednak gdy tylko pomyślała o „kuzynie” Juliana czekającym na nią przed bramą, zawahała się. Ten człowiek sprawił jej już wystarczająco dużo kłopotów. Nie mogła dać mu więcej okazji do mieszania w jej życiu. Celia pomyślała przez chwilę i wyszła z willi tylnym wyjściem. Choć nie wiedziała, dlaczego ten kuzyn Juliana okazuje jej takie zainteresowanie, wiedziała jedno: powinna trzymać się od niego tak daleko, jak to tylko możliwe. W końcu rozwścieczenie kogoś takiego jak Julian Sterling było jak proszenie się o śmierć. Nie było mowy, by wyszła z tego bez szwanku. Przed bramą frontową Julian czekał długo, ale Celia się nie pojawiała. Jego cierpliwość powoli się kończyła. Co jej, do diabła, zajmowało tyle czasu? Nagle w jego umyśle przemknął obraz wczorajszego folderu, a on lekko zmrużył brwi. Niemożliwe, żeby ta brzydka kobieta dawała się zastraszyć własnej rodzinie, prawda? Gdy tylko ta myśl mu zaświtała, nie mógł powstrzymać się od dotknięcia policzka, w który go spoliczkowała, i prychnął zimno. Ta kobieta była jak zadziorna, dzika kotka. Nie wyglądała na typ, który łatwo daje się gnębić. Mimo to nie potrafił wymazać niepokoju ze swojego serca. „Czy chciałby pan wejść do środka?” Na zewnątrz samochodu rozległ się łagodny głos. Julian odwrócił się, by wyjrzeć przez okno, i zobaczył kobietę o delikatnych rysach, stojącą z gracją obok auta. Portia osłupiała, gdy zobaczyła twarz mężczyzny. Wcześniej widziała Celię i jakiegoś mężczyznę całujących się w samochodzie, ale nie zdołała dostrzec jego twarzy. Myślała, że może jest przystojny i przyzwoity, ale nie spodziewała się, że będzie aż tak atrakcyjny i elegancki. Jak tak niezwykły mężczyzna mógł zwrócić uwagę na Celię, tę głupią i brzydką prostaczkę? Może to Celia pierwsza się na niego rzuciła. Wydawało się jednak, że dobrze zrobiła, wychodząc na zewnątrz, by spróbować szczęścia. Jej myśli nie umknęły uwadze Juliana. Zakpił zimno: „Kim jesteś?” „Jestem starszą siostrą Celii. Możesz mi mówić Portia”. Zupełnie nie przeszkadzała jej obojętność Juliana. W końcu przystojni mężczyźni mają skłonność do bycia aroganckimi i nonszalanckimi. Portia? Oczy Juliana błysnęły. Dopiero teraz sobie przypomniał, że rodzina Ashfordów ma dwie córki. Oprócz Celii, tą drugą była jego „tania” narzeczona. Większość ludzi mówiła, że Portia jest piękna niczym kwiat rozkwitający w słońcu, ale teraz, gdy ją zobaczył, stwierdził, że zupełnie nie jest w jego typie. Brzydota Celii była dla niego bardziej przyjemna dla oka. Nie miał już cierpliwości z nią rozmawiać i zapytał z beznamiętnym wyrazem twarzy: „Gdzie jest Celia?” „Ona... hm... pewnie wciąż pakuje się w swoim pokoju. Poprosiła mnie, bym zeszła i zaprosiła cię do środka”. Portia nie chciała zmarnować tej okazji. Wszyscy członkowie rodziny Sterlingów posiadali bogactwo i status, nie wspominając o tym, że byli niesamowicie przystojni. Widząc wyraźnie jej intencje, Julian nie mógł powstrzymać drwiącego uśmiechu. Ta kobieta miałaby mu pozwolić usiąść w środku? Pewnie do tej pory zdążyła już uciec! Nawet nie zaszczycił Portii kolejnym spojrzeniem. Po prostu zamknął okno i odjechał. Nie miał czasu na fałszywe uprzejmości. Portia nie miała okazji nic powiedzieć, gdy zostawił ją w tumanach kurzu. Spotkała w życiu wielu mężczyzn i wszyscy byli zawsze oczarowani jej urodą i klasą. Ale nigdy nie została potraktowana tak chłodno. Jej twarz natychmiast poszarzała z wściekłości. ... Celia wróciła bezpośrednio do małego mieszkania, które wynajmowała. W czasie studiów mieszkała w akademiku. Później, gdy skończyła naukę i zaczęła staż, wynajęła mieszkanie z dala od domu rodzinnego. Choć pokój nie był wypełniony luksusowymi dobrami, z pewnością stanowił nowy początek. I nie było w nim tej pustki, którą czuła w tamtym piekle. W tym mieszkaniu mogła przynajmniej swobodnie oddychać, czego nie potrafiła robić w posiadłości Ashfordów. Gdyby nie Helena, która więziła ją w domu tylko po to, by mogła wyjść za Juliana Sterlinga zamiast Portii, nigdy nie postawiłaby tam nogi. Zresztą Juliana nie było w willi i nie chciał jej widzieć. Więc jaki problem w tym, że chciała zostać tutaj? Tak się składało, że mogło jej to zaoszczędzić wielu kłopotów. Kiedy już zadomowiła się z powrotem i wypakowała kilka rzeczy, było popołudnie. Szybko przygotowała się do wyjścia, planując zakupy. Mieszkała w niesławnej dzielnicy biedy w Veridia City, z kiepską komunikacją i mieszanką ludzi dobrych i złych. Nawet jeśli okolica była nieco szemrana, było to jedyne miejsce, na które mogła sobie pozwolić. Gdy tylko skręciła w alejkę, usłyszała głośny dźwięk. HUK! Czy to był wystrzał? Nie miała czasu na analizę sytuacji, gdy podniosła wzrok i zobaczyła przed sobą białą furgonetkę pędzącą w jej stronę niekontrolowanie niczym wściekły pies. Reflektory błysnęły tuż obok niej, a ona na moment zamarła z przerażenia. Dopiero gdy furgonetka była kilka cali od niej, w końcu rzuciła się w bok. Jednak furgonetka nie zatrzymała się. Drzwi nagle się otworzyły i wyskoczył z nich wysoki mężczyzna. Skulił głowę i potoczył się prosto pod nogi Celii. Celia już miała się cofnąć, ale mężczyzna nagle zerwał się na równe nogi i przycisnął coś zimnego do jej skroni. Niski głos mężczyzny brzmiał znajomo: „Zabierz mnie stąd, szybko”. Kiedy Celia podniosła wzrok, by wyraźnie zobaczyć jego twarz, wykrzyknęła w szoku: „Nolan!”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 Zabierz mnie stąd, szybko! – W zastępstwie siostry | Czytaj powieści online na beletrystyka