Celia pojechała do posiadłości Ashfordów samochodem. W jej oczach z każdym zakrętem migotała irytacja i wyczekiwanie, gdy zerkała na milczący już telefon. Przez tak długi czas siedziała bezczynnie, pozwalając innym członkom rodziny się wykorzystywać. Pamiętała, jak szydzili z niej przy każdej błędnej odpowiedzi i jak śmiali się, gdy coś „paliła”. Teraz, gdy role się odwróciły, mogła zagwarantować,
















