W zastępstwie siostry

W zastępstwie siostry

Autor: Clementine Hughes

Rozdział 5 Jak sługa
Autor: Clementine Hughes
6 cze 2026
Gdy tylko Helena usłyszała słowo „bratowa”, jej twarz pociemniała niczym dno kotła. Spojrzała na Celię zimnym i ponurym wzrokiem. Gdyby spojrzenie mogło zabijać, Celia była pewna, że leżałaby już dwa metry pod ziemią bez drogi ucieczki. Tym razem nawet najbogatszy człowiek w mieście nie zdołałby jej wyciągnąć z bagna, w które wpędził ją ten „Nolan”. Celia zacisnęła zęby w przypływie skrajnej wściekłości. Do wczorajszego wieczora nawet nie znała tego człowieka. Dlaczego zachowywał się tak, jakby miał do niej jakiś dawny uraz? Czy ten człowiek próbował ją doprowadzić do zguby? Helena chwyciła Celię za rękę i wciągnęła ją do holu willi, po czym chłodno ją puściła. Spojrzała na Celię z twarzą popielatą z gniewu. — Czy ten człowiek przed chwilą nazwał cię bratową? Czy to kuzyn Juliana? — Tak. — Nie było sensu kłamać w takiej chwili. Klaps! Helena uderzyła Celię w twarz z całej siły. Głowa Celii odskoczyła w bok, a w uszach zaczęło jej szumieć. Gdyby nie złapała równowagi, pod siłą ciosu już dawno osunęłaby się na ziemię. — Nie masz wstydu, prawda? O czym myślałaś, zadając się z kuzynem męża w pierwszym dniu małżeństwa! — Helena nienawistnie zacisnęła szczęki. — Jeśli chcesz zdechnąć, to idź i się zabij! Sama podam ci nóż! Ale nie waż się wciągać nas w swoje brudy! Kiedy Helena się odwróciła, Celia dotknęła policzka, który wciąż pulsował bólem. Spojrzała chłodno na matkę. — Naprawdę? Myślisz, że to ja pierwsza go pocałowałam? Nie potrafisz nawet zapytać, co się stało? Jej kochana matka nawet nie zbadała sytuacji, od razu uznając ją za winną. Zawsze tak było. Za każdym razem, gdy coś szło nie tak, bez względu na okoliczności czy to, czyja to była wina, Celia zawsze była pierwsza do bicia. Wazon się stłukł? To na pewno Celia go rozbiła. Woda rozlana na podłodze? To na pewno Celia ją wylała. Wycieczka się nie udała? To dlatego, że Celia z nami pojechała. Matka nigdy nie zadawała sobie trudu, by zapytać o powód. Zamiast tego do głosu dochodziły wyzwiska i rękoczyny. „Bezwartościowa”, „do niczego”, „zakała” – każdy rodzaj obelgi był używany przez jej matkę, podczas gdy ta wychwalała tamtych. Gdyby Celia dostawała pensa za każdym razem, gdy jej matka użyła tych słów przez te wszystkie lata, byłaby teraz miliarderką. — Jeden to impotent i oszpecony śmieć, a drugi to normalny, zdrowy mężczyzna. Ja mam oczy i ty masz oczy. Dla każdego byłoby jasne, kogo wybrać. Nie spędziłaś już przypadkiem nocy poślubnej z tym „kuzynkiem”? Z górnej części schodów dobiegł miękki kobiecy głos, łagodny i delikatny, ale pełen jadu. Widząc schodzącą Portię, Helena pośpieszyła jej na spotkanie. Uśmiechała się od ucha do ucha. — Portio, czy czujesz się lepiej? Przynieść ci filiżankę herbaty? A może chcesz, bym skręciła klimatyzację? Helena zwracała się do niej tak ostrożnie, jakby była kruchą porcelanową filiżanką, którą właśnie kupiła na aukcji. — Dzięki, mamo. Czuję się znacznie lepiej. — Portia uśmiechnęła się łagodnie z wielką niewinnością, ale w jej oczach czaił się błysk skrywający całą złośliwość jej serca. Podeszła do Celii. — Celio, całkowicie rozumiem, co czujesz. Ale powinnaś przynajmniej pomyśleć o naszej rodzinie i wykazać się odrobiną powściągliwości. Zrób to dla nas. Z okna na górze widziała Celię i mężczyznę całujących się w samochodzie. To był powód, dla którego zbiegła na dół. To, co jej nie zdziwiło, to fakt, że Celia całowała kogoś, kto nie mógł być jej mężem, ale że ktoś faktycznie całował jej brzydką siostrę! Portia odwróciła się do Heleny i zapytała niewinnie: — Mamo, mam rację? Helena natychmiast posłała jej uśmiech. — Oczywiście, moja Portio, ty zawsze masz rację. Portia, słysząc to, zerknęła na Celię. Nie potrafiła ukryć błysku triumfu w oczach. Celia mocno zacisnęła dłonie i zagryzła wargi, nie trudząc się ani jednym słowem odpowiedzi. Trudno było uwierzyć, która z tych dwóch dziewcząt jest biologiczną córką Heleny. W końcu kto mógłby pomyśleć o traktowaniu własnej krwi jak śmiecia? A jednak, taka była jej matka. Przez lata Helena zawsze chciała zdobyć silną pozycję w rodzinie Ashfordów, starała się przypodobać wszystkim w tym domu wszelkimi możliwymi sposobami. Ale jej własna córka była po prostu ciężarem, przekleństwem, które na nich spadło, i robiła wszystko, by stawiać ją na ostatnim miejscu, nawet jeśli oznaczało to poświęcenie własnego dziecka. Na widok Celii uśmiech Heleny zniknął, a ona spojrzała na córkę z wściekłością. — Celio, skoro wyszłaś za mąż w rodzinę Sterlingów, musisz wypełniać swój obowiązek. Nie przynoś wstydu naszemu nazwisku! Robimy to tylko dlatego, że o ciebie dbamy. Bo o nią dbają? Czy kiedykolwiek to robili? Tak bardzo o nią dbali, że zmusili ją do ślubu w zastępstwie Portii? Tak bardzo o nią dbali, że nawet nie wysłuchali jej wyjaśnień i od razu ją spoliczkowali? Celia spuściła wzrok, ukrywając wewnątrz pogardę. Wciąż wyglądała na potulną i nijaką. Spokojnym głosem powiedziała: — Przypomniałaś mi o czymś. Mianowicie o tym, że jeśli zrobicie coś, co mnie wkurzy, mogę zrobić coś głupiego przy Sterlingach. Nie jestem pewna, czy to sprowokuje ich do zrobienia czegoś naszej rodzinie, ale na waszym miejscu bym mnie nie kusiła. Zrozumiano? Portia nie spodziewała się, że Celia, która zawsze była albo naiwna, albo buntownicza, wypowie takie słowa. Zmarszczyła brwi i zapytała: — Co masz przez to na myśli? — Dokładnie to, co usłyszałaś. — Celia podniosła wzrok, z lekko przymrużonymi oczami, równie obojętna jak zwykle. Czy naprawdę myśleli, że nadal będzie dawała się obrażać jak służąca? Kiedyś tak było. Udawała pokorną, próbując zadowolić i zyskać przychylność Heleny. Wybierała takie zachowanie, by podążać za życzeniami matki. W końcu czy więzy krwi nie powinny znaczyć więcej niż cokolwiek innego? Jednak po tym, jak Helena zmusiła Celię do wyjścia za mąż w imieniu siostry, strach przed rozczarowaniem matki również zniknął. Teraz nie obchodziło jej, czy matka się rozzłości, ani nie zamierzała już nikomu się przypodobywać. — Co proszę? Portia zacisnęła zęby. Była przyzwyczajona do rozstawiania Celii po kątach, ale po raz pierwszy widziała, by ta brzydka kobieta faktycznie się odgryzła. Była tak wściekła, że posłała Celii mordercze spojrzenie, po czym odwróciła się do matki. — Mamo, jak ona w ogóle może tak mówić? Oczywiście Helena usłyszała groźbę w słowach Celii. Zakładając jednak, że Celia jak zwykle ulegnie jej pod naciskiem, przybrała surową pozę matki i powiedziała wyniośle: — Celio, przeproś siostrę!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 Jak sługa – W zastępstwie siostry | Czytaj powieści online na beletrystyka