Słysząc jego słowa i widząc uśmiech, Celia zaniemówiła z wrażenia. Zszokowało ją, że osoba stojąca na czele tak bogatego i potężnego rodu może być tak życzliwa.
Gdy uniósł rękę i gestem zaprosił ją, by usiadła, bezwolnie usłuchała. Po cichu uszczypnęła się w rękę, podejrzewając, że to sen.
Po kilku sekundach ochłonęła i szybko powiedziała: „Dzień dobry, nazywam się Celia Ashford”.
Tym razem nie ud
















