Gideon wpatrywał się we mnie intensywnie, z oczami pełnymi pewności siebie. Jakby już znał odpowiedź. Jakby obliczył każdy ruch w tej przedziwnej grze, w którą — jakimś cudem — oboje graliśmy.
Ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, było coś, co musiałam wiedzieć.
— Dlaczego wyszedłeś? — zapytałam głosem cichszym, niż zamierzałam.
Zmarszczył brwi, wyraźnie zdezorientowany.
— Co?
— Tamtego ranka. W hotelu
















