Próbowałam dojść do siebie na werandzie, gdy poczułam zbliżającą się znajomą obecność. Głos Genevieve przeciął powietrze, zanim jeszcze ją zobaczyłam.
— Cóż, Tesso, co za upokarzający występ — powiedziała, wyłaniając się z cienia niczym nieproszone zjawisko. — Zrujnować butelkę Brunello z 1985 roku? Według standardów Vandermere'ów to praktycznie zbrodnia.
Odwróciłam się powoli, starając się nie po
















