Te słowa zawisły między nami, ciężkie od znaczenia. Powietrze wewnątrz samochodu wydawało się gęste, naelektryzowane. Gideon pozostał blisko – tak blisko, że czułam jego oddech, widziałam każdy szczegół jego twarzy: delikatny cień zarostu, intensywny blask w oczach, usta wciąż wilgotne od naszego pocałunku.
Przez chwilę – jedną wspaniałą, pełną nadziei chwilę – myślałam, że powie tak. Że wysiądzie
















