Obudziłam się powoli, czując w ciele przyjemną obolałość po minionej nocy. Gideon wciąż spał obok, obejmując mnie władczo ramieniem w pasie, a jego twarz była rozluźniona w sposób, na jaki rzadko sobie pozwalał na jawie.
Przez chwilę studiowałam jego rysy – długie rzęsy, mocną linię szczęki, usta, które jeszcze kilka godzin temu błądziły po każdym centymetrze mojego ciała. To było niesprawiedliwe,
















