— Tesso, myślisz, że jestem żigolakiem, ale prawda jest taka…
— Gideon.
Głos dobiegł zza moich pleców, przecinając powietrze niczym ostre ostrze.
Gideon zamarł w pół zdania, zaciskając usta, zanim zdążył dokończyć. Jego rysy stężały, jakby doskonale wiedział, kto to mówi — i wcale nie był tym faktem zachwycony.
Mrugnęłam zdezorientowana i odwróciłam się w stronę odbicia w oknie kawiarni.
Kobieta,
















