— Oczywiście, że jestem. Nie pamiętasz? Jesteś moją narzeczoną. I niedługo bierzemy ślub.
Słowa Gideona odbiły się w mojej głowie echem niczym dźwięk pękniętego dzwonu. Serce mi waliło, a krew tętniła w uszach tak głośno, że niemal zagłuszała chichoty otaczających nas ekspedientek.
Ja? Jego narzeczoną? W jakim równoległym wszechświecie miałoby to sens?
Zanim zdążyłam zareagować, obok mnie pojawiła
















