Nie myślałam. Po prostu chwyciłam Gideona za nadgarstek i wyciągnęłam go z pokoju, zanim ktokolwiek wpadł na pomysł, by zacząć rzucać w nas konfetti. Przez cały czas się uśmiechał, jakby naprawdę sprawiało mu przyjemność to szaleństwo.
Wpadłam do korytarza, ignorując zdezorientowane spojrzenia mamy i rodzeństwa, wepchnęłam go do kuchni i zatrzasnęłam za nami drzwi.
— Co to, do diabła, miało być, G
















