Porsche Gideona zatrzymało się płynnie przed moim domem. Silnik zgasł, pozostawiając po sobie ciszę tak ciężką, że zdawała się być trzecim pasażerem w samochodzie. Przez okno widziałam swój dom, dokładnie taki, jakim go zostawiłam kilka dni temu – skromny, znajomy, świat całkowicie odrębny od winnic i rezydencji, które zostawiliśmy za sobą.
Droga powrotna upłynęła niemal w całkowitym milczeniu. Ki
















