Po odejściu Genevieve długo siedziałam na werandzie, a jej słowa wirowały w moich myślach niczym liście podczas burzy. Musiałam dowiedzieć się więcej, zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się przed laty.
Pojawiła się Greta z moją kawą, a gdy nakrywała do stołu, uznałam, że to moja szansa.
– Greta? – zaczęłam niepewnie, próbując poskładać w całość moje ograniczone słownictwo z kordyńskiego. – Posso...
















