Wynajęłam żigolaka, skradłam serce miliardera

Wynajęłam żigolaka, skradłam serce miliardera

Autor: Lysander Vane

Rozdział 2
Autor: Lysander Vane
19 cze 2026
Moje serce zamarło, gdy znów zobaczyłam Sloane, wpatrującą się we mnie tak, jakby była gotowa mnie zdemaskować, obnażyć i upokorzyć. Ale ku mojej środze, została szybko porwana do ostatnich przygotowań. Ceremonia miała się zaraz zacząć. — Majątki Vandermere? Skąd ona to wzięła? — zapytałam. Wskazał na jednego z kelnerów krążących po sali recepcyjnej i serwujących drinki. Gideon chwycił butelkę i pokazał mi etykietę z napisem „Vandermere”. — Od kogoś, kto dziś wieczorem będzie naszym najlepszym przyjacielem — powiedział, nalewając dwa kieliszki do pełna. — Myślę, że potrzebujesz tego na początek. — Sprytnie, wybrać nazwisko, które jest już znaną marką. Ale czy ty w ogóle wiesz cokolwiek o winie? — Wiem, że wino jest jak ludzie — odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem, pochylając się tak blisko, że czułam bijące od niego ciepło. — Tymi najlepszymi trzeba się delektować powoli… najpierw chłoniesz aromat… — Jego wzrok na chwilę spoczął na moich ustach. — Potem próbujesz tylko odrobinę, pozwalając, by smak się rozlał… — Jego głos zniżył się do szeptu. — …i dopiero wtedy delektujesz się każdym łykiem, czując, jak rozgrzewa cię od środka, aż do ostatniej… chwili. — Ewidentnie nie masz pojęcia o winie — wykrztusiłam w końcu, starając się zachować resztki opanowania. — Ale muszę przyznać, że gadane to ty masz. Spodziewałam się, że ceremonia będzie koszmarem, ale szczerze? Nic nie mogło mnie na to przygotować. Siedząc w ławce i kurczowo trzymając Gideona za rękę, starałam się zachować neutralny wyraz twarzy, podczas gdy Sloane i Chase wymieniali przysięgi wiecznej miłości. Przy każdym „jesteś miłością mojego życia” miałam ochotę wstać i wrzasnąć: „Zdrajcy!”. Każde zdanie uderzało we mnie jak policzek. Gdybym choć na sekundę zamknęła oczy, przypomniałabym sobie dzień, w którym Chase mówił dokładnie to samo do mnie. Ścisnęłam dłoń Gideona tak mocno, że aż rozbolały mnie palce. — Jeśli będziesz tak dalej ściskać, kochanie, krew przestanie mi krążyć — szepnął. — Przepraszam. Mam po prostu małe wewnętrzne załamanie. — Zauważyłem. Chcesz, żebym udawał omdlenie i przerwał ceremonię? — Nie. To znaczy… może. Jeśli wszystko inne zawiedzie, wylej wino na suknię panny młodej. Zaśmiał się cicho, ale nie zaprzeczył, że byłby do tego zdolny. Po ceremonii przyjęcie zamieniło się w pokaz bogactwa. Miękkie oświetlenie, wykwintny bufet, kelnerzy przemykający przez tłum z szampanem w kryształowych kieliszkach. I tak właśnie znalazła mnie Sloane: ściskającą mój drugi kieliszek, jakby od tego zależało moje życie. — Tessa! Tak się cieszę, że przyszłaś — powiedziała obrzydliwie słodkim tonem. — To dla mnie tak wiele znaczy, że udało nam się zostawić przeszłość za sobą. Zostawić za sobą? Akurat. Jakbym to ja była tą małostkową, bo czułam urazę. Chase podszedł i powoli zmierzył mnie wzrokiem. — Wyglądasz inaczej, Tessa. Zabrzmiało to tak, jakby uważał, że nie powinnam tak wyglądać. Ładnie. Uśmiechnięta. W całości. Spodziewali się zobaczyć mnie w rozsypce. — Dziękuję. Sloane uśmiechnęła się, gdy zauważyła Gideona. Jej wzrok prześlizgnął się po nim tak, jak ocenia się towar na wystawie. — Co za niespodzianka. Osoba towarzysząca, tak szybko? Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Gideon wydał z siebie niski śmiech. — Narzeczony — poprawił ją gładko, kładąc dłoń na mojej talii w swobodnym, lecz władczym geście. Jego wzrok spoczął na Sloane z wyzywającym błyskiem. — Zabawne, że to mówisz, Sloane. Wygląda na to, że Tessa nie jest jedyną osobą, która wciąż nie żyje przeszłością. Uśmiech Sloane nie zniknął, ale zauważyłam, jak mruży oczy, a jej dłoń nieco mocniej zaciska się na kieliszku szampana. Próbowała to ukryć, ale było jasne, że szpila trafiła w cel. Była wściekła. Ja natomiast musiałam walczyć ze sobą, by nie wybuchnąć radosnym uśmiechem. — Więc naprawdę jesteście zaręczeni? — Sloane skrzyżowała ramiona. — To zaskakujące… nigdy nigdzie o was nie słyszałam. — Cenimy sobie prywatność — odparł Gideon. Becca, kolejna znajoma ze studiów, podeszła ze swoją grupką. — Więc to jest ten słynny narzeczony-dziedzic? — zapytała ze złośliwym uśmieszkiem. — Gideon Vandermere — przedstawił się. — Vandermere? — Clarissa uniosła brew. — Nigdy nie słyszałam o żadnym wolnym Vandermere na Lumina Coast. — To mnie nie dziwi — powiedział Gideon z uprzejmym uśmiechem podszytym pogardą. — W końcu nie jestem wolny, prawda? Chase spróbował odzyskać kontrolę nad sytuacją. — Vandermere… z tych winnic Vandermere Estates? Tych, które zdobywają nagrody na całym świecie? Dreszcz przeszedł mi po plecach. To był test. Gideon, czy jak mu tam było naprawdę, był tylko facetem do towarzystwa. Co on mógł wiedzieć o wykwintnych winach? — Tak, dokładnie z tych — odpowiedział swobodnie Gideon. — Choć ja skupiam się bardziej na międzynarodowych inwestycjach rodziny. Rzadko bywam w winnicach. Oczy Sloane lekko się rozszerzyły. — Pracuję z wieloma markami win premium i nigdy nie widziałam cię na żadnym evencie. — Większość czasu spędzam w Ridgeview — powiedział gładko Gideon. — Swoją drogą, Chase, jak tam projekt w Onyksowym Nabrzeżu? Słyszałem, że macie problemy z pozwoleniami środowiskowymi. Twarz Chase’a pobladła. — Skąd o tym wiesz? Gideon tylko wzruszył ramionami. — Mam swoje dojścia. Szczęka mi opadła, a Gideon lekko ścisnął moją dłoń, jakby przypominając mi, bym uniosła podbródek. Kiedy on w ogóle miał czas, żeby wygrzebać brudy na Chase'a? Sloane wtrąciła się, wyraźnie poirytowana. — Te zaręczyny muszą być bardzo świeże. — Spojrzała na mnie z ledwie maskowaną litością. — Po tym wszystkim, naprawdę nie spodziewałam się, że tak szybko… uda ci się pójść dalej. Sposób, w jaki wypowiedziała to „uda ci się”, sprawił, że zabrzmiało to tak, jakbym była jakimś przypadkiem beznadziejnym. — Nie lekceważ Tessy — wciął się Gideon. — Jest o wiele bardziej niesamowita, niż ktokolwiek z was zdaje sobie sprawę. Sloane uśmiechnęła się protekcjonalnie. — Oczywiście, że jest. Tak się cieszę twoim szczęściem, kochana. Martwiłam się, że możesz się… no wiesz, nie pozbierać. Ale rzecz w tym… — Zerknęła na Gideona. — Wydajecie się tacy… różni. Jakbyście byli z zupełnie innych światów. — A może — powiedział Gideon z powolnym uśmiechem, przyciągając mnie bliżej — po prostu nigdy nie poznałaś jej prawdziwej wartości. Gardło mnie piekło, a łzy napłynęły mi do oczu, gdy przypomniałam sobie słowa Sloane, że nikt nigdy mnie nie zechce. Zdecydowanie nie spodziewała się, że będę „chciana” przez kogoś takiego jak Gideon. Bogatego, przystojnego mężczyznę. Jasne, to wszystko było udawane, ale ona nigdy się o tym nie dowie. — Chcesz zatańczyć? — zapytał, wbijając wzrok w moje oczy, jakby wiedział, że potrzebuję ratunku. — Oczywiście. Gideon poprowadził mnie na środek sali, kładąc dłonie na mojej talii. Z daleka widziałam Sloane piorunującą nas wzrokiem i szepczącą coś do Chase'a. — Nie daj im się sprowokować — mruknął Gideon. — Jesteś niesamowita, Tessa. Gorzki śmiech wyrwał mi się z gardła. — Jestem tylko sprzedawczynią w luksusowym salonie sukien ślubnych. A ona jest jedną z najsłynniejszych agentek medialnych w kraju, żyje życiem, którego zawsze pragnęłam. Podróże, celebryci… Chase… Gideon spojrzał mi prosto w oczy, bez cienia litości. — Jeśli twoim wymarzonym życiem było bycie żmiją u boku zdradzającego idioty, to zdecydowanie musisz przemyśleć swoje cele. Mrugnęłam, oszołomiona jego bezpośredniością. Potem, wbrew sobie, poczułam, że kąciki moich ust drgają w uśmiechu. — Jesteś nieznośny. — Ale przystojny — odparł z mrugnięciem oka. Zaśmiałam się, kręcąc głową. — Twoje oczy lśnią — powiedział cicho. — To nie szczęście, tylko stłumiona złość. — Nie wiem, o czym mówisz. — Ta gra twardej, niezniszczalnej kobiety musi cię wykańczać od środka — wymruczał. — Nie zasłużyłaś na to, co cię spotkało. Fala emocji uderzyła we mnie tak mocno, że musiałam walczyć, by nie rozpłakać się na miejscu. Jak on mógł tak trafnie to ocenić? — Nie chcę tu już dłużej być — szepnęłam. — Mam zarezerwowany apartament w tym hotelu. Jeśli chcesz, żeby twoja inwestycja dalej się opłacała… możemy wyjść z tej nudnej imprezy i naprawdę dobrze się bawić. — Chętnie — powiedziałam bez wahania.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Wynajęłam żigolaka, skradłam serce miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka