Dzwonek do drzwi zadzwonił w poniedziałek o ósmej rano, wyrywając mnie ze snu, który i tak był w najlepszym razie niespokojny. Od momentu, gdy Gideon opuścił wczoraj mój dom, mój umysł nie zatrzymał się ani na chwilę. Pocałunek, umowa i wyjazd — wszystko to wirowało mi w głowie niczym rozpędzona karuzela.
— Tessa! — Głos mamy przebił się przez drzwi sypialni. — Masz przesyłkę!
Jęknęłam, przewracaj
















