Eldoriańskie słońce zachodziło za wzgórzami, malując winnice w odcieniach złota i szkarłatu. Siedziałam na starym kamiennym murku otaczającym jeden z tarasów willi, bezwiednie obracając w dłoni kieliszek wina. Poniżej rozpościerała się dolina niczym idealna mozaika winorośli, drzew oliwnych i cyprysów — piękno, które zdawało się drwić z chaosu gotującego się we mnie po spotkaniu z Genevieve.
„Znam
















