Nasza ostatnia noc w Kordynie zbiegła się z zakończeniem Święta Zbiorów. Byliśmy na uroczystościach od niemal dwóch godzin, przeciskając się między straganami z jedzeniem, lokalnymi winami i rękodziełem. Festiwal był jeszcze bardziej ożywiony niż pierwszej nocy; na każdym rogu grali muzycy, a młodzi ludzie tańczyli na brukowanych uliczkach.
Gideon wyglądał na całkowicie odprężonego – bardziej zrel
















