Zapach grilla uderzył we mnie w chwili, gdy otworzyłam bramę rodziców. Niedzielny lunch u Thorne'ów był nienaruszalną tradycją – tata przy ruszcie, a mama narzekająca, że przygotował za dużo mięsa.
Wyatt krzyknął z podwórka:
"Wreszcie! Myślałem, że ominie mnie najlepszy kawałek picanhy!"
Mama wyłoniła się z kuchni, wycierając ręce w fartuch. "Aleś ty zmizerniała! Nie jesz porządnie w tym swoim cia
















