Drzwi sypialni zatrzasnęły się cicho za nami. Gideon przeszedł prosto do łazienki, rozpinając zakrwawioną koszulę gwałtownymi, niecierpliwymi ruchami. Poszłam za nim, wciąż próbując przetrawić to, co wydarzyło się w ogrodzie.
— Zdejmij koszulę — powiedziałam, wchodząc do przestronnej łazienki, gdzie on zdążył już otworzyć apteczkę. — Muszę zobaczyć, jak bardzo cię urządził.
Gideon rzucił mi spojrz
















