~Elena~
Spotkanie właściwej osoby w niewłaściwym czasie to mit. Takie osoby są albo błogosławieństwem, albo lekcją, ale krew nagła niech zaleje… to boli!
Huknęłam kieliszkiem o lada baru, a tłum zawiwatował. „Słoneczko! Słoneczko! Słoneczko!” – skandowali bywalcy baru, wykrzykując mój przydomek.
– Juhuu! – krzyknęłam. Alkohol palił mnie w gardle, gdy wychyliłam ostatni z dziesięciu shotów tequili
















