~Elena~
– Co takiego? – Panika wezbrała w głębi mojego brzucha.
Dopiero co dotarłam do Montiero Holdings, wciąż lekko sprężystym krokiem, tylko po to, by powitały mnie wieści Nat o Declanie. Podała mi swój telefon i pozwoliła przeczytać instrukcje Declana.
– I nie powiedział ci dlaczego? – dopytywałam, oddając jej urządzenie.
Wiedziałam, że wczoraj wieczorem działo się z nim coś dziwnego. Był inny
















