~Elena~
W piątkowy wieczór Lyla i Nat wyciągnęły mnie do klubu; Damon właśnie przynosił nam pierwszą kolejkę drinków. Ponieważ znał właściciela, udało nam się zgarnąć stolik rozsiany na obrzeżach parkietu.
Miałyśmy widok na pękający w szwach klub. Damon był już za barem, rozmawiając z napakowanym facetem w uniformie. Poklepywali się po plecach, a Damon poruszał się po lokalu jak jeden z pracownikó
















