Zawsze mój

Zawsze mój

Autor: Olivia Bennett

2|Ultimatum
Autor: Olivia Bennett
14 maj 2026
„Jestem w ciąży”. „Jesteś pewna, że to moje?”. „Nazywasz mnie kłamczynią? Dzieci rodzą się, gdy uprawia się seks, Thatcher. A my zrobiliśmy coś więcej. My się pieprzyliśmy!”. „Brzmisz tak pewnie, że to ja jestem ojcem. Nic kurwa nie pamiętam z tamtej nocy!” – wyczytałam przez rozmazany wzrok. Była to odpowiedź Thatchera na zdjęcie wyniku testu ciążowego. To ironiczne, jak dwie równoległe kreski mogły strawić ogniem przyszłość, którą zbudowałam z Thatcherem, i obrócić ją w popiół. Nie mogłam oddychać. W pokoju nagle zabrakło tlenu. Moja klatka piersiowa zapadła się, gdy w głowie zaroiło się od pytań. „Co tu się do cholery dzieje? Thatcher? Mój Thatcher. Mój narzeczony zapłodnił inną kobietę?”. Docierając do końca wątku, który rozpoczął się ponad miesiąc temu, w końcu znalazłam w sobie odwagę, by spojrzeć na zdjęcie profilowe w czacie. Zduszony szloch wyrwał się z moich ust. Zakryłam dłonią usta, dotykając mokrych policzków. To była Camilla Simone. Mój narzeczony był ojcem jej dziecka. Za zamkniętymi drzwiami powiedziała Valerii i mnie, jakich dokładnie usług od nas wymaga. „Jestem w ciąży” – powiedziała Camilla. „I nie chcę, by opinia publiczna dowiedziała się o niej przed moim ślubem”. W WPPR żyliśmy dla takich historii. Zdziwilibyście się, jaką cenę ludzie są w stanie zapłacić, by utrzymać swój nieskazitelny wizerunek. „Ich nazwiska są warte więcej niż ich majątek” – mawiał prezes Whitmore. W tym przypadku Camilla miała do ochrony coś więcej niż tylko wizerunek. Celowo wybrała mnie. Nie stało się tak ze względu na moją doskonałą robotę w utrzymywaniu w tajemnicy potajemnego związku Daphne Marquez z gubernatorem. Przychodząc do mnie, dała Thatcherowi jasny sygnał. – Kochanie – senny głos Thatchera wyrwał mnie z transu. Uniosłam na niego wzrok, nawet nie kłopocząc się wycieraniem łez. Zapalił lampkę nocną, przecierając zaspane oczy. Zajęło mu około pięciu sekund, by przyswoić mój wygląd. – Dlaczego płaczesz? – Jego wzrok padł na moją dłoń zaciskającą się na jego telefonie. – O co chodzi? – O co chodzi z tobą i Camillą? – Miałam ochotę poklepać się po plecach za to, że się nie zająknęłam. W mojej głowie toczyło się przeciąganie liny. Jedna część wierzyła, że nigdy by mi tego nie zrobił. A druga krzyczała, żebym się kurwa obudziła; dowody zaraz uderzą mnie prosto w twarz. Usiadł na brzegu łóżka i wziął telefon; jego brwi zmarszczyły się, gdy przeskanował wzrokiem to, co było na ekranie. Zacisnęłam pięści. Smutek w mojej klatce piersiowej powoli przeradzał się w gniew. Czarna dziura w zawrotnym tempie wsysała przyszłość, którą marzyłam z nim zbudować. Dzieci, wspólne budzenie się i wracanie do siebie każdego wieczoru... To był mężczyzna, za którego miałam wyjść. „Jak to mogło nas spotkać?”. Miał być tym jedynym na zawsze, a przynajmniej tak myślałam. Odłożył telefon na szafkę nocną, wyprostował się w pełnej okazałości i sięgnął ku mnie. – To nie tak, jak wygląda. Prychnęłam, wyrywając dłoń z jego uścisku, ale na próżno. Zahaczył palcem o mój podbródek, zmuszając mnie, bym na niego spojrzała. Nikłe światło w pokoju ukazało jego błagające niebieskie oczy. – Skarbie, pozwól mi to wyjaśnić. – Co tu wyjaśniać? Wszystko, co musiałam wiedzieć, było w tej konwersacji. – Całe moje ciało drżało. Tsunami emocji przetoczyło się po moim kręgosłupie. – Obudziłeś się obok niej, nagi... w swojej sypialni z dzieciństwa. Jest w drugim miesiącu ciąży, a ty ukrywałeś to wszystko przede mną! – Skarbie, nic nie pamiętam z tamtej nocy. Byłem w kurwę pijany – powiedział, przecierając dłonią twarz. Rzeczywistość tej sytuacji sprawiła, że oddychanie stało się walką. Thatcher zawsze był stanowczy i z całą pewnością miał mocną głowę. Jak mogłam uwierzyć w choćby jedno jego słowo? – Jesteś pewien, że jej nie przeleciałeś? Bo ona brzmi, jakby była tego zajebiście pewna, Thatcher! – Te słowa pozostawiły gorzki smak na moim języku. Jego milczenie było wystarczającą odpowiedzią. Wzięłam ostry wdech, odsuwając się od niego, jakby jego bliskość mnie dusiła. Thatcher wypuścił powietrze. Nienawidziłam tego, że wciąż wyglądał na spokojnego i opanowanego, podczas gdy ja byłam zapłakanym kłębkiem nerwów. – Po prostu daj mi czas. Naprawię to. Stanęłam z nim twarzą w twarz. – Jak możesz naprawić tę sytuację, co, Thatcher? Założę się, że twoja matka byłaby zachwycona, wiedząc o ciąży Camilli. Opuścił głowę, wypuszczając głęboko powietrze. – Ona już wie, prawda? Odkąd przedstawił mnie swojej rodzinie, niechęć jego matki do mnie była jasna jak bezchmurne niebo. Rodzina Thatchera wywodziła się ze starych pieniędzy. A ponieważ był jedynym synem prawnika i lekarki, jego matka pragnęła, by ożenił się z córką jednej z jej przyjaciółek. „Dziewczyną z wyższych sfer” – jak to kiedyś bezczelnie powiedziała mi w twarz – a nie z jakąś specjalistką od PR-u, pracującą od dziewiątej do piątej. Otarłam łzy. – Założę się, że już planuje twój ślub z Camillą. Thatcher wyciągnął do mnie rękę, ale cofnęłam się. – Eleno... to z tobą chcę się ożenić. Proszę, nie rób nam tego. Coś wymyślę. – To ty nam to zrobiłeś! Kocham cię, ale tego jest za wiele. Potrzebuję przestrzeni. Potrzebuję czasu, żeby pomyśleć. Coś niebezpiecznego przemknęło przez jego twarz. – Jeśli teraz odejdziesz, nie będę cię gonił. Ze wszystkich rzeczy, które mógłby powiedzieć, to jedno zdanie nigdy nie przeszło mi przez myśl. – Matka groziła, że mnie wydziedziczy, jeśli nie ożenię się z Camillą. A ty zostawiając mnie w ten sposób... – Jego ocienione długimi rzęsami spojrzenie przeszyło moją duszę, gdy napotkał mój wzrok. – Nie mam już nic do stracenia. Zasłchło mi w ustach. Jak mógł odwrócić sytuację, jakbym to ja kończyła ten związek? Przecież to nie ja przespałam się z Camillą! – Byłem gotów poświęcić dla ciebie wszystko... jeśli teraz mnie zostawisz, stracisz mnie na zawsze. – Serio dajesz mi teraz ultimatum? Brutalnie przeczesał dłonią włosy. – Nawet nie wiesz, jak długo walczyłem o ten związek, Eleno. Proszę cię tylko o czas na naprawienie tego, a ty nie potrafisz dać mi nawet tego. Konfrontacje od zawsze były specjalnością Thatchera. Potrafił nagiąć prawo przez sen. Zawsze znajdował lukę i właśnie wykorzystywał to na swoją korzyść. Gniew wziął nade mną górę. Zadrałam podbródek, wyzywająco mierząc się z jego spojrzeniem. – Cóż, nie musisz już o nic walczyć, Thatcher.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

2|Ultimatum – Zawsze mój | Czytaj powieści online na beletrystyka