~Elena~
– Co się dzieje? – Gemma przerwała, odsuwając puszysty pędzel, którym omiatała moje policzki.
Zamrugałam, patrząc na nią przez lustro, a na mojej twarzy odmalowało się poczucie winy.
Oparła dłonie na biodrach, oskarżając mnie zmrużonymi, zielonymi oczami. – Gadamy bez przerwy, a ty wciąż odlatujesz. Serio… w czym problem?
– Nie, wcale nie – zaprzeczyłam. Jej spojrzenie sprawiało, że czułam
















