Zawsze mój

Zawsze mój

Autor: Olivia Bennett

5|Trudny w obsłudze
Autor: Olivia Bennett
14 maj 2026
~Declan~ – Declan... – Jej głos wciąż miał to samo vibrato, głębokie i słodkie. Brzmiała bardziej jak kobieta niż dziewczynka. Jej ciało... ja pierdolę... to już z pewnością nie była nastolatka. – Co ty tu robisz? – Moje słowa zabrzmiały stanowczo i szorstko. Elena zamrugała. – Uch... jestem tu... – odchrząknęła, przestępując z nogi na nogę. Miała na sobie jedne z tych szpilek typu „bierz mnie”. Czerwone. Pasowały jej. Moje oczy pieściły jej nieziemsko długie nogi. Ta ołówkowa spódnica opinała jej biodra jak ulał. „Niech to szlag”. Zacisnąłem pięść. Czy to naprawdę była Elena Kaelen? Wyrosła na niesamowicie piękną kobietę. Taką, którą z pewnością wziąłbym do domu i pieprzył aż do następnego tygodnia. Mój kutas drgnął, zgadzając się z moim sprośnym umysłem. – Jestem twoją nową specjalistką od wizerunku – powiedziała pewnie, prostując ramiona. Moje spojrzenie powędrowało do Rafy. Uśmiechał się arogancko. Jęknąłem w duchu. Oddałbym wszystko, by zetrzeć ten zadowolony z siebie wyraz z jego twarzy. – Zaraz... – Rafa udał zdezorientowanego. – Znacie się? Doskonale wiedział, kim była Elena, a mimo to zgrywał niewiniątko; jego wzrok wędrował między mną a Eleną, jakby oglądał mecz tenisa. – Długa historia. – Uprzedziłem Elenę. Powłócząc nagle ociężałymi nogami, wyminąłem ją; gdy przechodziłem, jej zapach uniósł się w powietrzu. Pachniała zachwycająco, jak brzoskwinie z odrobiną pikantnego cynamonu. – Wysłuchajmy więc tego planu. Wspomnienia zalały moją głowę, gdy patrzyłem, jak Elena z gracją opada na szarą skórzaną kanapę naprzeciwko mnie, wygładzając swój kwiecisty top i spódnicę. – Eleno – Rafa przerwał moje przemyślenia. – Herbaty, wody, kawy... czy whiskey? – zapytał czarująco. Elena zachichotała, wyciągając skórzaną teczkę ze swojej listonoszki. – Whiskey? Poważnie? Rafa skinął głową, posyłając jej uśmiech godny reklamy pasty do zębów. Nie wiem, co to było, ale im dłużej Rafa flirtował z Eleną, tym silniejsza stawała się moja chęć uderzenia go w twarz. Najwyraźniej uważał Elenę za piękną, i taka właśnie była, ale nie podobało mi się to, co widziałem... ani to, co czułem. – Whiskey – odpowiedziałem. – Elena napije się cappuccino... – Spojrzałem na Elenę z biernym wyrazem twarzy, ale pod tą fasadą mój umysł był istnym chaosem. – ...z dwoma centymetrami pianki na wierzchu. Rafa uśmiechnął się cynicznie, a Elena wpatrywała się we mnie z rozdziawionymi ustami, zaskoczona moim precyzyjnym wspomnieniem jej gustu kawowego. Szczerze mówiąc, sam również byłem tym zaskoczony. – Eleno? – Rafa potrzebował potwierdzenia. Elena wciąż nie spuszczała ze mnie wzroku, gdy mówiła: – Poproszę kawę, dziękuję. Rafa przeprosił, zamykając za sobą drzwi. Elena założyła swoje brązowe kosmyki za uszy, poprawiając się na siedzeniu. Zachowałem zimną krew, ale w momencie, gdy Rafa wyszedł, powietrze w moim przestronnym biurze nagle zgęstniało. – Jak się masz? – Głos Eleny przeciął gęstą ciszę w pomieszczeniu. – Ile to już minęło? – Dziesięć lat – powiedziałem, podczas gdy wspomnienia wciąż zalewały moją głowę. Robiło mi się od tego niedobrze. Miło było ją widzieć, ale jej obecność przywoływała wiele wspomnień. Wolałbym nie odbywać podróży w przeszłość, gdybym miał wybór. – Wow – wypuściła powietrze. – Kiedy cię teraz widzę... mam wrażenie, jakby to było wczoraj, gdy uczyłeś mnie grać na gitarze. Jej słowa poruszyły struny wspomnień z przeszłości. Zaśmiałem się cicho. – Każda dziewczyna z college'u ci zazdrościła, bo miałaś całodobowy dostęp do mojego pokoju. Rumieniec okrył jej policzki. Kurwa, jakie to było urocze. Przygryzała dolną wargę, wciągając ją między zęby. Mój język przykleił się do podniebienia. Też miałbym ochotę przygryźć tę wargę. Jasna cholera. – Specjalistka od wizerunku, co? – zapytałem w nadziei, że uda mi się w ten sposób nakreślić granicę profesjonalizmu, która od samego początku powinna tam być. Przez dziesięć lat wiele się zmieniło. Elena, którą zapamiętałem, raczej nie była tą samą osobą, na którą teraz patrzyłem. Wpatrywała się we mnie, jakbym był jakimś artefaktem, który musiała dokładnie zbadać na aukcji. Skinęła głową, zaciskając swoje eleganckie palce na teczce. – Tak. Jestem w WPPR, odkąd skończyłam studia. Oto moje referencje... – Sięgnąłem po skórzaną teczkę, obserwując ją, gdy opowiadała o swoich osiągnięciach i planach. Kochała tę pracę; widać to było w jej oczach. Pomiędzy zdaniami uśmiechała się, odsłaniając idealnie białe zęby. Przestałem oddychać. Żadna kobieta nie powinna być tak cholernie olśniewająca. Poruszyła się na siedzeniu. Cisza ponownie wypełniła powietrze. Skończyła sprzedawać mi swoją osobę, a ja nie zrozumiałem ani jednego pieprzonego słowa. Zamrugała, cierpliwie czekając na moją odpowiedź. Oparłem się o kanapę i zacząłem wertować strony jej teczki, przedłużając to, co i tak było nieuniknione. Elena przyglądała mi się oceniająco. Czułem, jak jej oczy wędrują z mojej twarzy w dół, na moją klatkę piersiową. Chciałbym, żeby zrobiła to dłońmi albo wargami... Jeśli takie myśli nadal będą roić się w mojej głowie, z pewnością wpakuję się w poważne kłopoty, pracując z nią. Gdybym nie stąpał po kruchym lodzie w relacjach z prezesem, nie przyjąłbym Eleny jako mojej specjalistki od wizerunku, ale niestety, sytuacja wyglądała inaczej. Powiedziałem więc: – Jesteś zatrudniona, Eleno. – N... naprawdę? – zająknęła się, z oczami szeroko otwartymi ze zdziwienia. Wpatrywałem się w nią i skinąłem głową. Rozpromieniła się, znów przygryzając tę wargę. Moje paznokcie zadrapały krawędź teczki. Odchrząknąwszy, wyprostowała plecy i uniosła podbródek. – Dziękuję. Nie pożałujesz zatrudnienia mnie. „Będę tego kurewsko żałował”. Rafa wszedł do środka z cappuccino Eleny. – Zatrudniłeś ją, szefie? – powiedział Rafa z martwym wyrazem twarzy. Wiedział, że nie mam innego wyboru, jak tylko zaakceptować kolejnego specjalistę od wizerunku, który przekroczy próg mojego biura. – Dostałam tę pracę! – Elena mnie uprzedziła, przyjmując kubek od Rafy obiema dłońmi. – Gratulacje – zaśmiał się cicho Rafa, kręcąc głową i idąc w stronę minibarku na drugim końcu mojego biura. Elena powoli siorbała kawę, co pozostawiło białą linię nad jej górną wargą. Zlizała ją w ten sam sposób, w jaki robiła to przed laty. Był to niewinny nawyk, ale teraz podziałał na mnie zupełnie inaczej. Mój kutas szarpnął pod materiałem spodni. – Dziękuję – odpowiedziała nieśmiało, gdy Rafa podawał mi szklankę whiskey. – Więc... mogę zapytać, co stało się z moją poprzedniczką? Czytałam, że nie przetrwała nawet dwóch dni! – zachichotała nerwowo. Ten jeden raz lokalny brukowiec i paparazzi mieli rację co do plotek. – Jesteś aż tak twardym orzechem do zgryzienia? – zapytała, a jej oczy były pełne ciekawości i zachwytu. Rafa prychnął, stojąc z boku ze skrzyżowanymi na piersi ramionami. – Twardym? Taa... Kurewsko twardym. Elena zakrztusiła się kawą. – Nie ma mowy... – szepnęła, łapiąc podtekst w wypowiedzi Rafy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki