~Elena~
Declan wjechał motocyklem na polanę. Olbrzymi, szary księżyc w górze oświetlał okolicę.
Jazda zajęła prawie trzydzieści minut. Nie byliśmy tak daleko od miasta, ale wyglądało to, jakbyśmy znaleźli się w zupełnie innym miejscu. Nie miałam pojęcia, dokąd mnie zabrał.
Zeskoczyłam z Harleya. Declan szybko pomógł mi zdjąć kask, uśmiechając się do mnie z góry.
– Co? – Przygryzłam wargę, przeczes
















