PERSPEKTYWA EVERETTA
Siedziba watahy zawsze wydawała się inna za każdym razem, gdy do niej wchodziłem. To nie była kwestia układu wnętrz – ten pozostawał niezmieniony – chodziło o samo powietrze. Dzisiaj coś w nim było nie tak, zdawało się zastygnąć, zupełnie jakby świat wstrzymał oddech, choć nie miałem pojęcia, na co czeka.
Już o szóstej rano pod szkołą czekał na mnie samochód. Nie zdawałem sobi
















