PUNKT WIDZENIA AMARY
Udało mi się wślizgnąć do pokoju około drugiej w nocy tak, że nikt mnie nie zauważył, a przynajmniej tak mi się wydawało. Ledwie z ulgą opadłam na kanapę, zapaliło się światło, a moim oczom ukazała się wpatrzona we mnie Winnie. Wyglądała jak czarny charakter z komiksu, ze skrzyżowanymi nogami i rękami zaplecionymi na piersi. Uniosła brew w niemym pytaniu, lecz zdołałam posłać
















