PUNKT WIDZENIA AMARY
Powinnam była wiedzieć już w chwili, gdy mój dzień zaczął się normalnie, że coś jest nie tak, ale jakoś wmówiłam sobie, że wszechświat postanowił być dla mnie łaskawy. Po pierwsze, Andre nie przyszedł na lekcję, którą mieliśmy razem. Siedziałam sama w ławce, odczuwając mieszaninę ulgi i niepokoju – nie dlatego, że mnie obchodził, ale dlatego, że wydało mi się to odrobinę niety
















