PERSPEKTYWA AMARY
Modliłam się, żeby mnie nie odepchnął.
Oplotłam ramiona wokół jego szyi i pocałowałam go, a on przez sekundę pozostawał nieruchomy. Dotarło do mnie, jak głupie były moje czyny, i spróbowałam się od niego odsunąć, ale jego dłonie wsunęły się w moje włosy i oddał pocałunek.
Wszystko w Everetcie było lodowato zimne i uporządkowane, ale jego pocałunki stanowiły coś zupełnie innego. C
















