PUNKT WIDZENIA AMARY
Everett pomógł mi usiąść na jednej z ławek, podczas gdy Andre poszedł po Winnie. Gdy już siedziałam, przyniósł apteczkę i zaczął skrupulatnie oczyszczać to, co zostało z moich ran. Nie zwróciłam mu uwagi, że w zasadzie już się zagoiły, nie było takiej potrzeby. Zamierzał zrobić to, co uważał za konieczne, bez względu na to, co powiem lub zrobię.
– Amara! – krzyknęła Winnie, po
















