PERSPEKTYWA ANDRE'A
Nie byłem pewien, co irytowało mnie bardziej: fakt, że Amara się śmiała, czy to, że ten dźwięk mnie przyciągał.
Był to cichy i melodyjny dźwięk, jakby nie była pewna, czy w ogóle powinna go z siebie wydawać. Siedziała w kącie z jedną z dziewczyn. Nie znałem jej imienia, nie zwracałem na nią uwagi wystarczająco długo, by je poznać. Niewielu ludzi w naszej szkole z własnej woli z
















