PUNKT WIDZENIA AMARY
– Amaro. – Słysząc swoje imię, podskoczyłam. Usłyszałam kilka chichotów i zajęło mi sekundę zorientowanie się, że nie jestem w swoim pokoju, jak myślałam; byłam w środku lekcji, a nauczycielka z uniesioną brwią mi się przyglądała.
Znowu się wyłączyłam. To był enty raz tego dnia i nieważne, jak bardzo próbowałam, po prostu nie mogłam się skupić. Kilka razy otwierałam i zamykała
















