Mroźna noc powoli przechodziła w dezorientujący, gorączkowy świt. Wpółprzytomna i gwałtownie drżąca od utrzymującego się chłodu dziedzińca, Serena poczuła miękkie, nieoczekiwane objęcia ciepłego materaca. Przez jej majaczenie, niezwykle delikatne dłonie troskliwie opatrywały otartą, podartą skórę jej zranionego kolana. Pieczenie środka odkażającego było ostre, ale dotyk, który po nim nastąpił, był
















