Ciężki ręcznik znieruchomiał w dłoniach Declana. Jego długie palce zamarły dokładnie w połowie osuszania przemoczonych, splątanych włosów Sereny. Na ułamek sekundy surowa panika przemknęła przez jego ciemne oczy. Starannie utkana sieć kłamstw, którą podtrzymywał od tak dawna, groziła rozplątaniem właśnie tam, w dusznym napięciu prywatnego pokoju w klubie.
Ale ten moment słabości był ulotny. Niemal
















