Dudniący bas aż trząsł zębami Sereny, gdy jej pijane spojrzenie skupiło się na małej, błąkającej się sylwetce. To naprawdę był trzyletni Leo. Zostawiony sam w zaparkowanym samochodzie przez swoją matkę, Lylę, maluch obudził się w ciemności, zdołał pociągnąć i otworzyć ciężkie drzwi samochodu i zawędrował prosto do ogromnego, gęsto zatłoczonego baru w desperackich poszukiwaniach za nią.
Wyglądał na
















