Serena stała przy łóżku, obserwując Declana, który leżał całkowicie nieruchomo.
W tej chwili wyglądał tak bezbronnie.
Zniknęły wszelkie ostre krawędzie, wszelkie ślady dumy. Nie stanowił już dla niej żadnego zagrożenia.
Serena mocno ścisnęła poduszkę, aż jej knykcie pobielały.
Pomyślała: „Szlag by go trafił. Sprawił, że tak bardzo się w nim zakochałam, tylko po to, bym teraz nienawidziła go równie
















