Atak nastąpił tak szybko, że nikt nie zdążył zareagować. Lyla wydała z siebie ostry krzyk, instynktownie unosząc ramiona, by osłonić głowę.
Niania zamarła na moment – wystarczyło to jednak, by Lyla przyjęła kilka kolejnych ciosów, zanim opiekunka wreszcie rzuciła się, by odciągnąć Serenę.
Oddech Sereny rwał się nierówno, ale jej głos pozostał lodowaty. "Nie tknęłam cię. Ale chciałaś grać ofiarę i
















