Słabe otarcie jego stwardniałej dłoni o wrażliwą skórę jej talii przyprawiło jej ciało o mimowolny dreszcz.
Jej szarpanina stała się bardziej gorączkowa. Jednak ciasnota fotela pasażera nie dawała żadnej drogi ucieczki, a jego ciężar przygważdżał ją do siedzenia z niewymuszoną stanowczością. Stopniowo jej opór słabł.
Jej wargi mrowiły od pocałunku, a oczy Sereny płonęły mieszanką gniewu i niezaprz
















