Declan zmarszczył brwi. "To z posiadłości Mercerów."
Odebrał. "Halo?"
W słuchawce rozległ się niespokojny głos Gilesa. "Panie Declan, musi pan natychmiast przyjechać do szpitala. Pani Mercer zemdlała."
Wyraz twarzy Declana natychmiast spoważniał. "W porządku, już jadę."
Serena zacisnęła zęby. "Ty kłamco."
"Moja babcia jest w szpitalu. Zemdlała" – powiedział Declan, patrząc na nią z powagą w głosie
















