Sara otwierała oczy powoli; jej ciężkie powieki wcale jej w tym nie pomagały. Dobrą stroną było jednak to, że wokół prawie wcale nie było światła, do którego musiałaby przywyknąć, tylko blednący pomarańczowy płomień gdzieś w tym pomieszczeniu rzucał słabe światło i tworzył tańczące cienie.
Zanim zdążyła nabrać pierwszego w pełni świadomego oddechu, Sara została ponownie zaatakowana przez wspomnien
















