To było tak, jakby wszystko się powtarzało, jakby znowu zostali wrzuceni w to samo piekło, z tą różnicą, że tym razem atak nie nadszedł z góry; uderzał z każdego możliwego kierunku.
Odwracając się w stronę źródła krzyku, Henry szeroko otworzył oczy, a serce załopotało w jego piersi niczym uwięziony ptak. Patrzył, jak ciała ludzi i demonów trawi ogień. Żołnierze wbijali palce w ziemię, próbując czo
















