Enzo syknął z bólu, gdy kolejne stworzenie ugryzło go w ramię w chwili, gdy wylądował na następnym okręcie. Był to atak, przed którym nie zdołał uciec, ponieważ znajdował się w swojej ludzkiej postaci, powstrzymując większość swojego demonicznego zapachu; wiedział, że zagłuszyłoby to tę delikatną woń, która przyciągała potwory do niego zamiast do ludzi.
Nie jego własny zapach, lecz zapach krwi Sar
















