"Brzmi, jakby nieźle się bawili." Micka pochylił się w stronę Renaty i szepnął. Jego głos był pełen rozbawienia, jakby grał w jedną ze swoich chorych gier. I w istocie to robił – manipulował czarnowłosą demonicą, która wpatrywała się w drzwi z miną kogoś, kto właśnie dostał w twarz.
Uszy Renaty wychwyciły stłumiony głos dziewczyny, a chwilę wcześniej delikatny szept, którego nie potrafiła do końca
















