Sara obserwowała szerokie, oddalające się plecy Enza, gdy zmierzał do wyjścia z jej nowo przydzielonej komnaty. Ciepłe, złote światło lampy, którą przyniósł, migotało, rzucając długie, chwiejne cienie na surowe, białe ściany. W chwili, gdy dotarł do drewnianej ramy drzwi, jego równy krok zawahał się na ułamek sekundy. Lekko odwrócił głowę. Sara, siedząc cicho na skraju wielkiego łóżka, uchwyciła k
















