– Renny! – zaszczebiotał radośnie Cassian, oplatając ramiona wokół talii Sorena.
– Jesteś taki irytujący. – Soren zachichotał, obejmując Cassiana ramionami. – Chodź, spóźnimy się. – Soren odsunął się i ruszył w stronę drzwi.
– Czekaj... – Cassian chwycił dłoń Sorena i przyciągnął go z powrotem do siebie. – Mogą poczekać... – warknął cicho, delikatnie podgryzając ślad Sorena.
Soren wziął gwałtowny
















