***---- (2 lata później) ----***
Dwa piskliwe wrzaski i tupot małych stópek biegających wkoło odbijały się echem po całym małym domku.
"Jesteście potworami!" krzyknął Brant, ciągnąc się za włosy, poirytowany ponad wszelkie granice. "Kochanie! Potrzebuję tu pomocy!"
"Nadal nie rozumiem, jak dziewczyny przekonały cię, żebyś 'zgłosił' nas na ochotnika do opieki nad całą trójką" – zachichotał Garrick,
















